Kategorie
Bez kategorii

Audiobook „BEZ PRZEKAZU”

🌍 Polszawa – rok 2044, drzewa tu rosną do góry korzeniami, gołębie mędzą o skórkę z burgera. Samochód jeden latał (w końcu to futuryzm), ale się rozbił o normy Federacji Gwiezdnej. Raper, jutuberka i Ukrainiec splątani przeznaczeniem w bezkompromisowym przekazie o tym co tu się dzieje naprawdę.

🎙W wykonaniu audio: Filip Kosior Janek Marczewski Katarzyna Suwała Piotr Sarmini Aleksander Koszewski Konrad Szewczyk Aleksander Jan Czaplicki Marcel Olesiński Julia Heczko Mama Heczko Siostra Heczko Filip Tomaszewski Natalia Popławska Piotr Kasprzak Mateusz Malinowski Michał Zdunik.

Szczególne podziękowania autor składa: Filipowi Kosiorowi, Jankowi Marczewskiemu, Pawłowi Wiszomirskiemu, Natalii Popławskiej, Mateuszowi Malinowskiemu, Katarzynie Suwale, Michałowi Łagunionokowi oraz Tadeuszowi Żeromskiemu. ___________________________________________ ▶️ Więcej od KOLOR KAJET galeria z ilustracjami: kolorkajet.com/galeria/ witryna: kolorkajet.com/ instagram: www.instagram.com/kolorkajet/
facebook: www.facebook.com/kolorkajet \\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\FILMY: BEZ PRZEKAZU: Paweł Wiszomirski, Piotr Sarmini, Mateusz Malinowski, Natalia Popławska
WL 2044 proto typ: Irma Tylor, Marcin Zbyszyński, Darek Redos *********************************************************************** Piotr Sarmini – urodzony w 1993 roku w Warszawie. Pisarz, poeta, dziennikarz. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Zajmuje się zbyt wieloma sprawami na raz, jednak pisanie zajmuje wśród tych spraw miejsce szczególne. Obecnie kończy drugą powieść „Ostatnia dziewica”. ****************************************************************** 📕 Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci
#audiobook #bezprzekazu #sarmini

Kategorie
Bez kategorii Reportaż

Wrażenia z wysiedzenia

z notatek:

Życie jest za krótkie na chujstwo
Cuda się przydarzają
Patrząc na innych, pytaj sam siebie: co mogę zrobić dla tego człowieka?
Oczywiście, że mogę być lepszym pisarzem niż Szczepan Twardoch
Sexi jestem

Ty, siedzisko, sala i sto godzin medytacji przed Tobą. Masz na to 10 dni. Strumienie świadomości wystąpią z brzegów i zamienią się w dziki, rwący potok pędzący wprost w odmęty szaleństwa. Jeśli nie dasz się zatopić – wypłyniesz na Ocean Spokojny.

Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu – przyroda w okolicach Dhamma Pallava

13 września 2020 roku ukończyłem swój trzeci kurs medytacji vipassana1. Jest to perspektywa, która pozwala uniknąć pewnych wypaczeń, których z pewnością doświadczyłem po kursie pierwszym w 2018 roku. Jednocześnie nie jestem jeszcze tak doświadczony ani tak zblazowany by mówienie o kursie powierzać jedynie nauczycielom. Postawiłem na drodze dhammy kilka kroków i chciałbym o nich opowiedzieć.

Kiedy wyjeżdżałem do Dziadowic2 późną jesienią 2018 roku, decydując się powierzyć swoje życie nieznanym ludziom z organizacji o egzotycznie brzmiącej nazwie po środku wielkopolskiego lasu, targały mną pewne wątpliwości. Jeszcze większe niepokoje przeżywałem jednak w domu: siedziałem sam, w pustym mieszkaniu, przegrany, spłukany do zera. Debiut pierwszej powieści nie przyniósł spektakularnego sukcesu, a praca nad czymkolwiek niezwiązanym z literaturą zdawała się być bezcelowa. Piłem i paliłem zdecydowanie zbyt wiele, głowę nurzałem w komputerze i rozproszeniu, chciałem porzucić studia, a z każdą chwilą szare kłęby chaosu pęczniały zasłaniając horyzont. Czułem, że tracę kontrolę i zaraz upadnę, bardzo nisko i bardzo boleśnie, ale nie potrafiłem zatrzymać rozpędzonego koła cierpienia. „Silne postanowienia” pękały pod naporem nikotyny i apatii. Pisanie stawało się wymówką, pretekstem, do tego by kryć się przed światem w rozgoryczeniu i żalu Wszystko trwało w nieokreślonych barwach, a nadciągająca zima mogła przynieść jedynie cięższą depresję.

Pojechałem bo nie miałem niczego do stracenia.

Do forda focusa wpakowałem plecak i poduszkę do medytacji, potem zebrałem jeszcze trzy osoby i ruszyliśmy w nieznaną drogę słuchając na przemian płyt Białasa i PRO8L3Mu. Dopiero przy ludziach uświadomiłem sobie jakiej patologicznej muzyki słucham. Jej wersy zapisane trwale w mojej pamięci będą powracać do mnie zwielokrotnione podczas medytacji.

Skręcamy w ciemny las, opowiadając sobie historie o grzybach i szeptuchach. Na jednej z sosen wisi tabliczka z napisem: Dhamma Pallava. W absolutnej ciszy dojeżdżamy do ośrodka.

Pierwsze wrażenie, które towarzyszy mi za każdym razem, gdy wkraczam w świat Dhamma Pallava to spokój i harmonia. Dwa „skrzydła ptaka”, na których powinien opierać się umysł podczas medytacji, tutaj zawarte są w każdym przedmiocie, budynku, roślinie, klamce, kafelku, talerzu.

Polska ma wyjątkowe szczęście, ponieważ tutejszy ośrodek został wybudowany całkowicie od podstaw – działa od września 2017 roku.

Należy do jednych z najnowocześniejszych i najbardziej komfortowych na świecie. Każdy uczeń na czas kursu otrzymuje własny pokój wraz z łazienką. Sprzyja to introspektywnemu charakterowi vipassany oraz przestrzeganiu jednej z zasad – Szlachetnego Milczenia. Wspólne spotkania odbywają się na sali medytacyjnej oraz na stołówce. W tych miejscach także należy zachowywać powściągliwość, oczywiście nie rozmawiać, ale także nie patrzeć na innych uczniów, nie komunikować się z nimi w żaden sposób, należy się zachowywać tak jak gdyby przebywało się samemu. Dlatego, kiedy ktoś nie przytrzyma ci drzwi nie jest to w żadnym wypadku przejawem nieuprzejmości. Osobiście uwielbiam Szlachetne milczenie, dzięki niemu ośrodki dhammy są chyba jedynymi miejscami na świecie, w których należy omijać ludzi wzrokiem, nie rozmawiać i udawać jakby ich w ogóle nie było, a nie zostanie to odebrane jako przejaw wyższości czy ignorancji. Jest to mały raj dla introwertyków.

Kobiety i mężczyźni są dzieleni na dwie strefy, tak aby przez 10 dni ich kroki nie przecinały się w choćby jedynym miejscu. Stanowi to ogromną pomoc w medytacji i utrzymywaniu należytej koncentracji.

Należy oddać telefon w celu otrzymania przydziału do domku, ale zanim to się stanie trzeba jeszcze raz przeczytać kodeks dyscypliny, regulamin i zaakceptować wszystkie jego warunki.

Szczegółowe zasady są dostępne dla wszystkich: https://www.dhamma.org/pl/about/code

Około godziny 17:00 dnia 0 wszyscy – nowi i starsi uczniowie spożywają skromny posiłek, następnie odbywa się zebranie organizacyjne, prowadzący jeszcze raz pyta, czy każdy jest w stanie przestrzegać zasad.
Uczniowie udają się do sali medytacyjnej, gdzie rozpoczyna się właściwy kurs.

Kilka słów o technice vipassany: https://kolorkajet.com/2020/09/17/vipassana-kilka-slow-o-technice/

Na sali obecny jest nauczyciel, jego rola podczas kursów jest dużo skromniejsza niż mogłoby się wydawać. Właściwym nauczycielem techniki jest S.N. Goenka – genialny człowiek, który zasiał ziarno dhammy w świecie wywożąc ją z Birmy do Indii, a następnie dalej, na Zachód i przyczynił się do powstania blisko 200 ośrodków, niezliczonej ilości publikacji i wykształcenia setek nauczycieli. Dzięki jego naukom z vipassany skorzystało już ponad milion ludzi. Głos Goenki, który zmarł w 2013 roku, jest odtwarzany przez audio lub formie video. Wykłady prowadzone są po angielsku i zawsze są też tłumaczone na język lokalny, podobnie jak instrukcje do medytacji. Forma nagrań zapobiega zmianom w przekazie, sprawia, że wszystkie kursy oferują identyczny standard – niezależnie od tego czy odbywają się w Nepalu, Teksasie czy Szwajcarii każdy uczeń usłyszy dokładnie te same instrukcje i wykłady.

Jednak rola obecnego na kursie nauczyciela jest również bardzo istotna. Rozmawia on, w krótkich słowach z uczniami pytając ich o technikę i upewniając się, że na pewno dobrze ją stosują. Każdy może się także wpisać na indywidualną pięciominutową konsultację by ugasić ewentualne wątpliwości.

Każdy z kolejnych 10 dni wygląda bardzo podobnie. Pobudka następuje o 4.00, o 4.30 rozpoczyna się pierwsza medytacja i trwa do 6.30. Wtedy je się śniadanie, przygotowane przez służących dhammie wolontariuszy – każdy, kto ukończył jeden 10 dniowy kurs może usugiwać dhammie. Cała organizacja opiera się całkowicie na uczniach, którzy doświadczyli dobrodziejstw praktyki i teraz pragną umożliwić ją innym. Polska Fundacja Medytacji Vipassana jest organizacją pożytku publicznego, żadna z pracujących w niej osób – od zarządu, administracji i księgowości, po ogrodników i sprzątaczy nie pobiera żadnych pieniędzy za swoją służbę. Dla jasności – bardzo niewiele osób pracuje wyłącznie dla dhammy, większość to osoby, które prowadzą normalne, zdrowe społecznie życia, a dla organizacji pracują po kilka dni w roku. To ilość wolontariuszy i wysoka jakość ich pracy, a także autentyczne zaangażowanie stanowią fundamenty funkcjonowania wszystkich ośrodków.

Dzień ma jeszcze trzy wyraźne etapy – obiad o godzinie 11.30, przerwa na cytrynowo-imbirowy napar o 17.00 i wieczorny wykład o godzinie 19.00 – dla mnie moment najbardziej wyczekiwany, w którym można zetknąć się z prawdziwym słowem i wysłuchać niezwykle interesujących anegdot S.N. Goenki.

Na spoczynek człowiek udaje się o 21.30 i startuje na nowo kolejnego dnia od 4.00. Wbrew pozorom nie jest to szczególnie męczące, choć tak wcześnie świecą jeszcze gwiazdy, ludzie są wypoczęci i zwykle pełni dobrej energii.

Kluczem w praktyce vipassany jest sīla – podstawa moralna. Każdy uczeń musi na czas kursu:

  1. Wstrzymać się od zabijania
  2. Wstrzymać się od kradzieży
  3. Wstrzymać się od kłamania
  4. Wstrzymać się od aktywności seksualnej
  5. Wstrzymać się od zażywania substancji psychoaktywnych

Z takiej silnej podstawy moralnej rodzi się samma samādhi – właściwa koncentracja, która umożliwia pełniejszą pracę nad techniką. Z koncentracji z kolei rodzi się paññā – mądrość dzięki wglądowi. Jest to mądrość na poziomie doświadczenia o niestałości i przemijalności wszystkich zjawisk, a także o działaniu prawa dhammy.

Prawo dhammy: 1. Unikaj niewłaściwego postępowania 2. Czyń to co właściwe 3. Oczyszczaj umysł

Prawo dhammy – natury, każe ludzi, kiedy je łamią i nagradza, kiedy postępują właściwie. Przykładowo: jeśli ktoś dokonuje morderstwa, to musi w sobie wygenerować ogromne ilości nienawiści i agresji – krzywdzą one jego, zanim jeszcze spotkają się z ofiarą. Kolejne konsekwencje morderstwa, nawet pomijając aspekty prawne, są tak daleko idące, że człowiek, który zamordował jest karany przez dhammę i swój umysł przez bardzo długi czas.

Nawet jednak na mniejszym poziomie dobre uczynki i emocje nagradzają nas, a złe karzą.

Staje się to jasne w miarę robienia postępów na ścieżce.

Dziesiątego dnia praktykuje się dla odmiany mettę – dobre życzenia dla wszystkich istot i siebie. Wtedy też o 9.00 rano kończy się Szlachetne Milczenie, a sto osób, które przez dziesięć dni żyło jak mnisi i mniszki w końcu może się spotkać i porozmawiać. Są to szczególne rozmowy, pełne życzliwości i ciepła, także ekscytacji z doznanych doświadczeń. Wszystkich przepełnia chęć podzielenia się dhammą z innymi ludźmi.

Na tegorocznym kursie rozmawiając z jednym Holendrem stwierdziliśmy, że czujemy się jakbyśmy byli na kwasie – wszystko jest piękne, lśniące, ludzie współodczuwający a natura życzliwa. Jest niesamowitym doznaniem przebywać wśród tylu czystych ludzi, samemu będąc niezwykle lekkim i wolnym od moralnych trosk.

Kurs kończy się rano jedenastego dnia. Można też wtedy ofiarować datek na działanie fundacji, z intencją ażeby inni ludzie mogli też skorzystać z podobnego kursu i odnieść z niego korzyści. Ośrodek utrzymuje się wyłącznie z danin, a pełne raporty finansowe i stan kont są publikowane na stronach internetowych oraz w biuletynie.

Komórki zostają oddane i spływają na nie tysiące powiadomień. Osoby, z którymi rozmawiam mówią, że wcale za telefonami nie tęskniły. Wobec tej chwili obecnej, spoglądania na ogród i las, wobec szczerych, uśmiechniętych ludzi, te elektroniczne kostki zdają się być czymś wyjętym z innego świata, do którego wcale nie ma się ochoty wracać.

Każdy sprząta własny pokój i łazienkę oraz może zapisać się do pomocy w ogarnianiu ośrodka na kolejny kurs – umycie kuchni, sali medytacyjnej itd. Trwa to mniej więcej do godziny 9.00 po czym wszyscy rozjeżdżają się domów – często w nowym towarzystwie, inną drogą niż trafili tu wcześniej.

Promieniowanie, którym się potem oddziałowuje na innych jest magiczne. Chociaż nie, ono jest dhammiczne – działa i przynosi korzyści Tobie i innym. Ale o tym można się przekonać jedynie na drodze osobistego doświadczenia.

Więcej o prowadzonych kursach można dowiedzieć się ze strony polskiego ośrodka medytacji: https://pallava.dhamma.org/pl/

autor: Piotr Sarmini | sarmini@kolorkajet.com