Kategorie
Bez kategorii Reportaż

Wrażenia z wysiedzenia

z notatek:

Życie jest za krótkie na chujstwo
Cuda się przydarzają
Patrząc na innych, pytaj sam siebie: co mogę zrobić dla tego człowieka?
Oczywiście, że mogę być lepszym pisarzem niż Szczepan Twardoch
Sexi jestem

Ty, siedzisko, sala i sto godzin medytacji przed Tobą. Masz na to 10 dni. Strumienie świadomości wystąpią z brzegów i zamienią się w dziki, rwący potok pędzący wprost w odmęty szaleństwa. Jeśli nie dasz się zatopić – wypłyniesz na Ocean Spokojny.

Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu – przyroda w okolicach Dhamma Pallava

13 września 2020 roku ukończyłem swój trzeci kurs medytacji vipassana1. Jest to perspektywa, która pozwala uniknąć pewnych wypaczeń, których z pewnością doświadczyłem po kursie pierwszym w 2018 roku. Jednocześnie nie jestem jeszcze tak doświadczony ani tak zblazowany by mówienie o kursie powierzać jedynie nauczycielom. Postawiłem na drodze dhammy kilka kroków i chciałbym o nich opowiedzieć.

Kiedy wyjeżdżałem do Dziadowic2 późną jesienią 2018 roku, decydując się powierzyć swoje życie nieznanym ludziom z organizacji o egzotycznie brzmiącej nazwie po środku wielkopolskiego lasu, targały mną pewne wątpliwości. Jeszcze większe niepokoje przeżywałem jednak w domu: siedziałem sam, w pustym mieszkaniu, przegrany, spłukany do zera. Debiut pierwszej powieści nie przyniósł spektakularnego sukcesu, a praca nad czymkolwiek niezwiązanym z literaturą zdawała się być bezcelowa. Piłem i paliłem zdecydowanie zbyt wiele, głowę nurzałem w komputerze i rozproszeniu, chciałem porzucić studia, a z każdą chwilą szare kłęby chaosu pęczniały zasłaniając horyzont. Czułem, że tracę kontrolę i zaraz upadnę, bardzo nisko i bardzo boleśnie, ale nie potrafiłem zatrzymać rozpędzonego koła cierpienia. „Silne postanowienia” pękały pod naporem nikotyny i apatii. Pisanie stawało się wymówką, pretekstem, do tego by kryć się przed światem w rozgoryczeniu i żalu Wszystko trwało w nieokreślonych barwach, a nadciągająca zima mogła przynieść jedynie cięższą depresję.

Pojechałem bo nie miałem niczego do stracenia.

Do forda focusa wpakowałem plecak i poduszkę do medytacji, potem zebrałem jeszcze trzy osoby i ruszyliśmy w nieznaną drogę słuchając na przemian płyt Białasa i PRO8L3Mu. Dopiero przy ludziach uświadomiłem sobie jakiej patologicznej muzyki słucham. Jej wersy zapisane trwale w mojej pamięci będą powracać do mnie zwielokrotnione podczas medytacji.

Skręcamy w ciemny las, opowiadając sobie historie o grzybach i szeptuchach. Na jednej z sosen wisi tabliczka z napisem: Dhamma Pallava. W absolutnej ciszy dojeżdżamy do ośrodka.

Pierwsze wrażenie, które towarzyszy mi za każdym razem, gdy wkraczam w świat Dhamma Pallava to spokój i harmonia. Dwa „skrzydła ptaka”, na których powinien opierać się umysł podczas medytacji, tutaj zawarte są w każdym przedmiocie, budynku, roślinie, klamce, kafelku, talerzu.

Polska ma wyjątkowe szczęście, ponieważ tutejszy ośrodek został wybudowany całkowicie od podstaw – działa od września 2017 roku.

Należy do jednych z najnowocześniejszych i najbardziej komfortowych na świecie. Każdy uczeń na czas kursu otrzymuje własny pokój wraz z łazienką. Sprzyja to introspektywnemu charakterowi vipassany oraz przestrzeganiu jednej z zasad – Szlachetnego Milczenia. Wspólne spotkania odbywają się na sali medytacyjnej oraz na stołówce. W tych miejscach także należy zachowywać powściągliwość, oczywiście nie rozmawiać, ale także nie patrzeć na innych uczniów, nie komunikować się z nimi w żaden sposób, należy się zachowywać tak jak gdyby przebywało się samemu. Dlatego, kiedy ktoś nie przytrzyma ci drzwi nie jest to w żadnym wypadku przejawem nieuprzejmości. Osobiście uwielbiam Szlachetne milczenie, dzięki niemu ośrodki dhammy są chyba jedynymi miejscami na świecie, w których należy omijać ludzi wzrokiem, nie rozmawiać i udawać jakby ich w ogóle nie było, a nie zostanie to odebrane jako przejaw wyższości czy ignorancji. Jest to mały raj dla introwertyków.

Kobiety i mężczyźni są dzieleni na dwie strefy, tak aby przez 10 dni ich kroki nie przecinały się w choćby jedynym miejscu. Stanowi to ogromną pomoc w medytacji i utrzymywaniu należytej koncentracji.

Należy oddać telefon w celu otrzymania przydziału do domku, ale zanim to się stanie trzeba jeszcze raz przeczytać kodeks dyscypliny, regulamin i zaakceptować wszystkie jego warunki.

Szczegółowe zasady są dostępne dla wszystkich: https://www.dhamma.org/pl/about/code

Około godziny 17:00 dnia 0 wszyscy – nowi i starsi uczniowie spożywają skromny posiłek, następnie odbywa się zebranie organizacyjne, prowadzący jeszcze raz pyta, czy każdy jest w stanie przestrzegać zasad.
Uczniowie udają się do sali medytacyjnej, gdzie rozpoczyna się właściwy kurs.

Kilka słów o technice vipassany: https://kolorkajet.com/2020/09/17/vipassana-kilka-slow-o-technice/

Na sali obecny jest nauczyciel, jego rola podczas kursów jest dużo skromniejsza niż mogłoby się wydawać. Właściwym nauczycielem techniki jest S.N. Goenka – genialny człowiek, który zasiał ziarno dhammy w świecie wywożąc ją z Birmy do Indii, a następnie dalej, na Zachód i przyczynił się do powstania blisko 200 ośrodków, niezliczonej ilości publikacji i wykształcenia setek nauczycieli. Dzięki jego naukom z vipassany skorzystało już ponad milion ludzi. Głos Goenki, który zmarł w 2013 roku, jest odtwarzany przez audio lub formie video. Wykłady prowadzone są po angielsku i zawsze są też tłumaczone na język lokalny, podobnie jak instrukcje do medytacji. Forma nagrań zapobiega zmianom w przekazie, sprawia, że wszystkie kursy oferują identyczny standard – niezależnie od tego czy odbywają się w Nepalu, Teksasie czy Szwajcarii każdy uczeń usłyszy dokładnie te same instrukcje i wykłady.

Jednak rola obecnego na kursie nauczyciela jest również bardzo istotna. Rozmawia on, w krótkich słowach z uczniami pytając ich o technikę i upewniając się, że na pewno dobrze ją stosują. Każdy może się także wpisać na indywidualną pięciominutową konsultację by ugasić ewentualne wątpliwości.

Każdy z kolejnych 10 dni wygląda bardzo podobnie. Pobudka następuje o 4.00, o 4.30 rozpoczyna się pierwsza medytacja i trwa do 6.30. Wtedy je się śniadanie, przygotowane przez służących dhammie wolontariuszy – każdy, kto ukończył jeden 10 dniowy kurs może usugiwać dhammie. Cała organizacja opiera się całkowicie na uczniach, którzy doświadczyli dobrodziejstw praktyki i teraz pragną umożliwić ją innym. Polska Fundacja Medytacji Vipassana jest organizacją pożytku publicznego, żadna z pracujących w niej osób – od zarządu, administracji i księgowości, po ogrodników i sprzątaczy nie pobiera żadnych pieniędzy za swoją służbę. Dla jasności – bardzo niewiele osób pracuje wyłącznie dla dhammy, większość to osoby, które prowadzą normalne, zdrowe społecznie życia, a dla organizacji pracują po kilka dni w roku. To ilość wolontariuszy i wysoka jakość ich pracy, a także autentyczne zaangażowanie stanowią fundamenty funkcjonowania wszystkich ośrodków.

Dzień ma jeszcze trzy wyraźne etapy – obiad o godzinie 11.30, przerwa na cytrynowo-imbirowy napar o 17.00 i wieczorny wykład o godzinie 19.00 – dla mnie moment najbardziej wyczekiwany, w którym można zetknąć się z prawdziwym słowem i wysłuchać niezwykle interesujących anegdot S.N. Goenki.

Na spoczynek człowiek udaje się o 21.30 i startuje na nowo kolejnego dnia od 4.00. Wbrew pozorom nie jest to szczególnie męczące, choć tak wcześnie świecą jeszcze gwiazdy, ludzie są wypoczęci i zwykle pełni dobrej energii.

Kluczem w praktyce vipassany jest sīla – podstawa moralna. Każdy uczeń musi na czas kursu:

  1. Wstrzymać się od zabijania
  2. Wstrzymać się od kradzieży
  3. Wstrzymać się od kłamania
  4. Wstrzymać się od aktywności seksualnej
  5. Wstrzymać się od zażywania substancji psychoaktywnych

Z takiej silnej podstawy moralnej rodzi się samma samādhi – właściwa koncentracja, która umożliwia pełniejszą pracę nad techniką. Z koncentracji z kolei rodzi się paññā – mądrość dzięki wglądowi. Jest to mądrość na poziomie doświadczenia o niestałości i przemijalności wszystkich zjawisk, a także o działaniu prawa dhammy.

Prawo dhammy: 1. Unikaj niewłaściwego postępowania 2. Czyń to co właściwe 3. Oczyszczaj umysł

Prawo dhammy – natury, każe ludzi, kiedy je łamią i nagradza, kiedy postępują właściwie. Przykładowo: jeśli ktoś dokonuje morderstwa, to musi w sobie wygenerować ogromne ilości nienawiści i agresji – krzywdzą one jego, zanim jeszcze spotkają się z ofiarą. Kolejne konsekwencje morderstwa, nawet pomijając aspekty prawne, są tak daleko idące, że człowiek, który zamordował jest karany przez dhammę i swój umysł przez bardzo długi czas.

Nawet jednak na mniejszym poziomie dobre uczynki i emocje nagradzają nas, a złe karzą.

Staje się to jasne w miarę robienia postępów na ścieżce.

Dziesiątego dnia praktykuje się dla odmiany mettę – dobre życzenia dla wszystkich istot i siebie. Wtedy też o 9.00 rano kończy się Szlachetne Milczenie, a sto osób, które przez dziesięć dni żyło jak mnisi i mniszki w końcu może się spotkać i porozmawiać. Są to szczególne rozmowy, pełne życzliwości i ciepła, także ekscytacji z doznanych doświadczeń. Wszystkich przepełnia chęć podzielenia się dhammą z innymi ludźmi.

Na tegorocznym kursie rozmawiając z jednym Holendrem stwierdziliśmy, że czujemy się jakbyśmy byli na kwasie – wszystko jest piękne, lśniące, ludzie współodczuwający a natura życzliwa. Jest niesamowitym doznaniem przebywać wśród tylu czystych ludzi, samemu będąc niezwykle lekkim i wolnym od moralnych trosk.

Kurs kończy się rano jedenastego dnia. Można też wtedy ofiarować datek na działanie fundacji, z intencją ażeby inni ludzie mogli też skorzystać z podobnego kursu i odnieść z niego korzyści. Ośrodek utrzymuje się wyłącznie z danin, a pełne raporty finansowe i stan kont są publikowane na stronach internetowych oraz w biuletynie.

Komórki zostają oddane i spływają na nie tysiące powiadomień. Osoby, z którymi rozmawiam mówią, że wcale za telefonami nie tęskniły. Wobec tej chwili obecnej, spoglądania na ogród i las, wobec szczerych, uśmiechniętych ludzi, te elektroniczne kostki zdają się być czymś wyjętym z innego świata, do którego wcale nie ma się ochoty wracać.

Każdy sprząta własny pokój i łazienkę oraz może zapisać się do pomocy w ogarnianiu ośrodka na kolejny kurs – umycie kuchni, sali medytacyjnej itd. Trwa to mniej więcej do godziny 9.00 po czym wszyscy rozjeżdżają się domów – często w nowym towarzystwie, inną drogą niż trafili tu wcześniej.

Promieniowanie, którym się potem oddziałowuje na innych jest magiczne. Chociaż nie, ono jest dhammiczne – działa i przynosi korzyści Tobie i innym. Ale o tym można się przekonać jedynie na drodze osobistego doświadczenia.

Więcej o prowadzonych kursach można dowiedzieć się ze strony polskiego ośrodka medytacji: https://pallava.dhamma.org/pl/

autor: Piotr Sarmini | sarmini@kolorkajet.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *